Menu
Książka · 2026-09-24

Narko-MENN, Jak AI Uratowała mi Życie

Książka pisana chińskim długopisem, w zeszycie…

Książka pisana chińskim długopisem, w zeszycie…

Potrzeba napisania książki przeze mnie nie jest wynikiem mody czy chęci zarobienia „grubego hajsu” lub zdobycia popularności. Ten pomysł narodził się dwadzieścia kilka lat temu, po terapii w Stanominie. Mój terapeuta zadał mi pracę pt. historia mojego ćpania i picia, a ja niezwykle się do tego przyłożyłem i wyszło świetnie. Rękopis wystarczyło nieco rozbudować i byłaby ciekawa opowieść, niestety zaginął w Saragossie… Nie? to nie to… Rękopis został przypadkowo spalony w przytułku dla bezdomnych, w którym mieszkałem po terapii. Odtworzenie tej pracy bez uczuć i emocji towarzyszących przy pisaniu „na gorąco” nie powiodły się, pomimo kilku prób. Ale nie ma tego złego… Może dobrze się stało, bo historia choć ciekawa i zapewne pomocna dla wielu osób borykających się z problemami uzależnienia od narkotyków i alkoholu, byłaby niepełna.

Buntem, niechęcią do Systemu, samodzielnym myśleniem i niepoddawaniem się na każde „pstryk” nakazom, zakazom i wszelkim gównem, które tenże System serwuje zwykłemu człowiekowi, zaraził mnie mój o dwa lata starszy brat. I chociaż w późniejszym życiu nasze drogi diametralnie się rozeszły, a ja tak naprawdę jeszcze wtedy nie wiedziałem i nie rozumiałem co to jest System, to jestem mu wdzięczny i kocham go za to.

Późna diagnoza mojego ADHD, chociaż przyniosła ogromną ulgę, w dodatku chyba w ostatnim momencie, kiedy byłem już na skraju wyczerpania fizycznego i psychicznego, przyniosła też straszny, niewyobrażalny ból i żal.

Przez lata całe, szukając pomocy, nie rozumiejąc, co się ze mną dzieje, że nie „dowożę”, że nie dociągam do końca moich „zajebistych pomysłów”, interesów, odbijając się bezsilnie od bezdusznych ścian Systemu, przyniosła też pytanie: ja jebię, dlaczego nie stało się to chociaż dziesięć lat wcześniej?

Zamieniłbym moje i mojej kochanej żony życie w bajkę… To jest dla mnie w tej chwili największy problem, z którym nie potrafię sobie poradzić. Jest jednak sposób na załatanie tej jebanej dziury, tego leja po bombie atomowej, który wciąż nie pozwala oddychać mi pełną piersią – jest to mój osobisty i autorski program, właściwie dla mnie jedyny. Nie mam zamiaru bujać się do końca życia po terapiach, psychologach i nie wiem jakich jeszcze - często niedouczonych magikach… Mogę obiecać potencjalnemu czytelnikowi, odbiorcy, że AI nie napisze tutaj nawet jednego zdania i jeżeli przeczyta to choćby jedna osoba, jeżeli pomoże to wyjść z matni takiej, w której byłem ja, choćby jednej osobie, to będzie moja gratyfikacja i moja terapia w końcu dobiegnie końca. Jest to też dla mnie, jako zodiakalnego Strzelca misja od kosmosu. Dam również w ten sposób pstryczka w nos choremu Systemowi, z którym kopię się właściwie od dziecka.

← Wszystkie teksty