Wszechwiedzący...
Serio?
Serio? Korzystasz z internetowych, facebookowych albo youtubowych poradników wszechwiedzących mądrali? Jednakowych, machających łapkami, żeby przykuć Twoją uwagę uzdrowicieli świata? Buraków po nieskończonej zawodówce, którym internet dał nagle wiedzę i prawo do ingerowania w życia innych? Influencerów, których stworzyły „lajki” i subskrypcje dzieciaków, które też chcą być „kimś”? Dokąd to kurwa zmierza?
Świat się zmienił i nie ma już gotowego schematu, idealnego dla wszystkich. Jesteś uzależniony od czegoś? To musisz to albo tamto. Masz ADHD? Aaa, to musisz to i owo... Szumy uszne? No, weź to i to? Otyłość? Aaa, musisz... Bezsenność? Eee, to i tamto ci pomoże... Zioła? Spoko. Albo nie, lepiej DMSO. No to może dieta keto, co? Muchomor i soplówka jeżowata i masz z górki… Magnez? No, obowiązkowo…
Nie, jak wygląda twoja doba? Nie dzień, doba? Ile czasu śpisz? Co jesz? Ile czasu siedzisz na Facebooku i w wirtualnym świecie? Jak wyglądają twoje relacje z innymi, żywymi ludźmi? Jakie masz oczekiwania od życia i świata? Jakie masz poziomy podstawowych witamin czy pierwiastków? Ile czasu spędzasz na świeżym powietrzu? Czy uprawiasz jakiś sport?...
Tych zmiennych jest za dużo i wszystkie są ważne, a to na te pytania należy odpowiadać w odniesieniu do wszystkich życiowych dylematów...
Ale zaraz, zaraz? Kim jestem ja i czy przypadkiem mi również nie ubzdurało się, że — jak pisał Kant — „niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie”?
Nazywam się Wojciech Szałek, jestem 57-letnim, trzeźwiejącym narkomanem, alkoholikiem i lekomanem z późną diagnozą ADHD. Tak się złożyło, że udało mi się zdobyć bardzo bogate doświadczenie zarówno w świecie nietrzeźwym, jak i w tym trzeźwym. Większe w tym prawdziwym, trudnym i namacalnym, a nieco mniejsze w tym wirtualnym i sam sobie dałem legitymację do tego, żeby o niektórych sprawach opowiedzieć, bo dlaczego by nie?
Z niejednego już pieca chleb jadłem i również, jak wielu innych, poczułem wewnętrzną potrzebę, aby smakami tego chleba podzielić się szerzej…
Sam o sobie czasami słyszałem, że jestem burakiem, co prawda po skończonej zawodówce, ale jednak. Mimo wszystko pozwolę sobie wtrącić swoje trzy grosze na temat „nowoczesnego sposobu życia współczesnego człowieka i dostosowywania się do otaczającego nas świata”.
Zaczynamy?